kwie.24

Rozdział 4, część 1.

dodano: 24 kwietnia 2015 przez Ksaliee


 Tak jak obiecałam, dziś piątek więc nowy rozdział :) Mam nadzieję, że się spodoba :) Postanowiłam też, że nie będę informowała was, czyimi "oczami" piszę, domyślajcie się sami :) 

*************************************************************************************

Gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi, w twarz uderzył mnie silny, mroźny wiatr. W sumie dziwię się, że jeszcze nie ma śniegu, ale jeśli wierząc wczorajszej prognozie pogody niedługo będzie go aż w nadmiarze. Lubię śnieg. Szczerze mówiąc lubię wszystkie pory roku, ponieważ w każdej jest coś wyjątkowego. Zima jest biała, kojarzy mi się z miękkim, puszystym śniegiem, i rzecz jasna z Bożym Narodzeniem, nie wspominając już o moich urodzinach. Jesień jest bardzo kolorowa, często pada deszcz, a poza tym przygotowuje nas do nadejścia zimy. Wiosna jest śliczna, pachnąca. Pełno jest kwiatów, owadów, zieleni. Lato jest słoneczne i gorące, nie trzeba zajmować się nauką, książkami, tylko można cały dzień popływać sobie na przykład w jeziorze. Pisząc popływać mam na myśli poprostu pluskać się w wodzie, ponieważ niestety nie umiem pływać, i nie sądzę, żebym kiedykolwiek się nauczyła. O ile Oliwia nurkuje, staje w wodzie na głowie, i robi w niej fikołki, to ja nie potrafię nawet utrzymać się na powierzchni. Ale cóż, nie ma się wszystkiego.

Szłam dosyć uważnie, ponieważ droga była śliska po deszczu, i mocno ubłocona. Starannie omijałam kałuże nie chcąc zamoczyć butów. Co innego Olga. Moja przyjaciółka ze śmiechem wskakiwała w najgłębsze kałuże ochlapując nie tylko siebie, lecz również wszystko dookoła, także zmuszona byłam iść od niej w pewnej odległości. Co jakiś czas dobiegały mnie krzyki w stylu 

- Ale fajnie! 

czy

- Juhu!

lub też

- Ej, mam mokro w butach!

W końcu Olga chyba zmęczyła się skakaniem po wodzie, i mokra od kolan w dół podbiegła do mnie szczerząc zęby w uśmiechu. Zaśmiałam się cicho, w takich chwilach czuję się jakbym miała do czynienia z pięcioletnim dzieckiem, a nie prawie siedemnastoletnią dziewczyną. Chociaż wydaje mi się, że z pięcioletnim dzieckim byłoby mniej problemów niż z moję przyjaciółką.

- Olga, masz mokre całe rajstopy i buty - uświadomiłam jej, na wypadek, gdyby sama o tym nie wiedziała. 

Dziewczyna jednak zaśmiała się w odpowiedzi.

- Wiem - mrugnęła do mnie i ze śmiechem wróciła do swojego poprzedniego zajęcia.

Pokręciłam głową z politowaniem lecz uśmiechnęłam się do niej. Olga wydaje się taka beztroska i niewinna. Ale cóż, ma dopiero szesnaście lat, niech szaleje póki może, nawet jeśli przez szaleństwo rozumie skakanie po kałużach z gromkim śmiechem.

Niestety doszłyśmy do przystanku, i Olga oderwała się od kałuż na dobre. 

- Za ile mamy autobus? - spytała.

Zerknęłam na zegarek.

- Za dwie minuty - odpowiedziałam - Ale pewnie troche się spóźni.

Od przystanku do naszej szkoły jest około pół godziny drogi pieszo, ale autobusem zajmuje to około dziesięć, piętnaście minut. Troche wstydziłam sie wsiadać do autobusu z  tak mokrą przyjaciółką, ale przyjaźniąc sie z nią byłam świadkiem takich rzeczy, że to wydaje się przy nich błahostką.

W końcu autobus wjechał na przystanek. Nie było na nim zbyt wielu ludzi, tylko jedna starsza pani, dwaj mężczyźni, około trzydziestoletni, trzy dziewczyny z naszej szkoły i my. Wsiadłyśmy jako ostatnie, jednak znalazłyśmy miejsca siedzące. Ja mogłabym postać, ale Olga cierpi na bardzo ciężką chorobę lokomocyjną, i dziewczyna musi siedzieć. Zostawiłam ją samą, i poszłam skasować nasze zakupione wczoraj bilety. Ludzie siedzący obok trochę dziwnie się na nas patrzyli, w końcu nie zapominajmy, że błękitne rajstopy Olgi od kolan w dół były granatowe, dziewczyna jednak nic sobie z tego nie robiła, gdyż zajęła się teraz powstrzymywaniem mdłości. Widziałam jak głęboko wdycha i wydycha powietrze, starając się nie zwymiotować. Jej twarz była zielona i nagle zrobiło mi się jej żal. 

- Olga, jeszcze tylko dwa przystanki, dasz radę - powiedziałam cicho, a ona lekko pokiwała głową.

- Przepraszam, ale czy twoja kolezanka źle się czuje? - spytał jeden z mężczyzn patrząc z ukosa na Olgę - nie wyglada najlepiej.

- Dzięki - Olga nie wyglądała na zadowoloną.

Codziennie od czterech lat jeździmy tym autobusem, o tej samej godzinie, i Olga zawsze zachowuje sie podobnie, jednak nikt nigdy o to nie zapytał. Zrobiłam się lekko czerwona, i spojrzałam na niego nieśmiało. Był sporo wyższy ode mnie. 

- Nie, wszystko jest w porządku, my zaraz wychodzimy - powiedziałam cicho, i spojrzałam na Olgę, a ona pokiwała głową.

Mężczyzna chyba chciał cos jeszcze dodać, ale akurat autobus zatrzymał sie przed szkoła, i Olga wstała ciągnąc mnie za sobą do wyjscia. Poddałam się, i razem z koleżanką wysiadłam z autobusu.

- Jezu świeże powietrze! - krzyknęła dziewczyna, co automatycznie zwróciło uwagę kilkunastu osób stojących obok nas. 

Poczułam, że się czerwienię, i spuściłam głowę. Olga natomiast zajęta była głębokim wdychaniem tlenu do płuc. 

- Już myślałam, że tam zdechnę! - kilka osób stojących obok zachichotało, a Olga rozpięła lekko suwak kurtki. 

- Żyję! - osoby te nie wytrzymały, i roześmiały się na głos, a ja przykryłam twarz ze wstydu. 

- Olga chodź juz, proszę - powiedziałam cicho ciągnąc ją lekko za rękaw.

- Co? A no tak, szkoła, masz rację, muszę przepisać od ciebie fizę - w tej chwili bardzo żałowałam, że Olga musi miec tak bardzo donosny głos - Dasz mi nie?

Szybko pokiwałam głową, i postanawiając więcej nie narażać się na usłyszenie nas przez jakiegoś nauczyciela skierowałam się do szatni. 

- Ej czekaj! - Olga dogoniła mnie, i wyrównała krok ze mną - Co mamy pierwsze?

- Fizyka - powiedziałam cicho.

- Cholera - Olga podrapała się po głowie - Do dzwonka jeszcze dziesięć minut, więc zaczne na przerwie, a dokończę na lekcjii ok?

W odpowiedzi pokiwałam tylko głową. Nie czułam się swobodnie pośród takiego tłumu, zewsząd otaczali mnie ludzie, a na dodatek Olga mówiła tak głośno, że napewno słyszeli ja wszyscy w szatni. 

- Olga... - chciałam jej powiedziec, żeby mówiła troszkę ciszej, ale dziewczyna nagle szturchnęła mnie w rękę.

- Patrz... Twoja siostra idzie... - szepnęła, i  wszyscy podsunęli się blizej sciany, zostawiając wolny środek. Chcąc nie chcąc zrobiłam to samo.

Nagle na końcu korytarza rozległ się jakich hałas, i zobaczyłam moją siostre, w otoczeniu dwóch dziewczyn prawie równie ładnych i tak samo ubranych jak ona. 

Oliwia szła po środku, a dziewczyny stały po bokach, powtarzając wciaż "przepraszam, przepraszam, przepraszam", torujac tym Oliwii drogę do szatni. Siostra rzuciła mi przelotne spojrzenie, ale jak zwykle minęła mnie bez słowa. 

Kilka osób zerknęło na mnie, ale spusciłam głowę tak, zeby nie widac było mojej napewno czerwonej twarzy. Już słyszę  te ich myśli "Jezu serio? To Jej siostra?" Szczerze mówiąc sama się temu dziwię, ale nic nie moge na to poradzić. Gdy Oliwia zniknęła w drzwiach, a tłum rozstąpił się, ruszyłam z Olgaą do szatni zmienić buty, i się przebrać. 

**********************************************************************************

Kolejna częsć powinna być jutro, ale nie jestem na sto procent pewna :)




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
edeeska 16 maja 2015 edeeska napisała:

Świetnie piszesz... :)
zapewne pisanie jest Twoją pasją, masz to we krwi..;)

Ps. Zapraszam do mnie -
http://zrealizowacmarzenia.blogerki.pl/