lipiec16

Rozdział 7.

dodano: 16 lipca 2015 przez Ksaliee


Hejka... Troszkę mnie nie było ale miałam pewne problemy ze sobą... Ale nieważne, proszę oto new chapter czy jakoś tak, a kolejny już się tworzy :) ******************************************************* - Musimy porozmawiać Natalia. - C-co, ale jak to? - spytałam zdumiona, zupełnie nie wiedząc o co chodzi - Nie pójdziesz do taty? - Może nie, ale jeśli nie pójdziemy teraz do twojego pokoju, i nie wyjaśnisz mi po co byłaś w tej piwnicy, to nie, nie pójdę do niego, ale nawet pobiegnę. To jak, idziemy? - spytała patrząc na mnie z czymś w rodzaju (złośliwego) uśmiechu. Natychmiast pokiwałam głową, wciąż oszołomiona tym, co siostra przed chwilą powiedziała. Cicho otworzyłam drzwi, i pozwoliłam by Oliwia bez zbędnych wyjaśnień rozłożyła mi się na łóżku. Położyłam rzeczy mamy na biurku, i chciałam coś powiedzieć, ale nie zdążyłam. - Masz okropne meble - stwierdziła Oliwia rozglądając się po pokoju - I malutki pokój. Nie wiem jak ty tu żyjesz. - Hmm... Poczekaj tutaj, ja pójdę zamknę drzwi do piwnicy, i włożę tacie spowrotem klucz do szuflady... Gdy Oliwia nie odpowiedziała, spojrzałam na nią, i zobaczyłam, że siedzi już normalnie na łóżku, i przegląda album se swoimi zdjęciami. - No pospiesz się, nie mamy całego dnia - warknęła nagle, podnosząc głowę - A raczej nocy. Nie mówiąc już nic więcej wyszłam z pokoju, i cicho skierowałam się w stronę piwnicy. Gdy zeszłam na dół i spojrzałam na szafę ogarnął mnie wielki smutek. Widzę ją przecież po raz ostatni. Chociaż może tata zabierze te wszystkie rzeczy z nami do Anglii? Ale wątpię, skoro zamknął je tutaj, i zabraniał je oglądać, to tam na pewno zachowywałby się tak samo. Westchnęłam, i spojrzałam na nią po raz ostatni. Pod powiekami poczułam łzy. Zaraz czeka mnie bardzo poważna rozmowa, ale nie chcę tam płakać. - Idę porozmawiać z Oliwią mamo - wyszeptałam, po czym nie oglądając się więcej wyłączyłam światło, i cicho wbiegłam na górę - Życz mi szczęścia. ***************************************************** - Już jestem - powiedziałam, gdy tylko weszłam do pokoju, i zamknęłam za sobą drzwi - Tylko proszę cię mów cicho, tato może przyjść w każdej chwili... - Nie pouczaj mnie - powiedziała Oliwia zimno - Sama wiem lepiej jak mam mówić. Westchnęłam w duchu, ale bez słowa usiadłam koło niej. Zauważyłam, że na kolanach Oliwii siedziała Mania, a dziewczyna głaskała ją delikatnie po grzbiecie. - Więc... - zaczęłam, ale przerwała mi. - Po co tam poszłaś? - spytała siostra, ale zaraz machnęła ręką - Nie, to powiesz mi później. Lepiej powiedz co stamtąd wzięłaś. I co tam w ogóle było. I jak to w ogóle zrobiłaś, przecież klucz ma tato. I masz to robić szybko, bo jest już 21:45, a ja chcę się w miarę wyspać. Podeszłam do biurka, wzięłam stamtąd wszystkie rzeczy, i modląc się, żeby siostra mi ich nie zabrała delikatnie położyłam je na łóżku przed nią. - To jest... - zaczęłam wolno biorąc do ręki broszkę - broszka, którą mama miała przypiętą do sukni ślubnej - starałam się, żeby mój głos nie drżał, jednak nie bardzo mi to wychodziło. To tak jak podczas śpiewania piosenki przy całej klasie na ocenę. Chcesz śpiewać jak najładniej, chcesz, żeby głos ci nie drżał, ale nie wychodzi, ile byś nie ćwiczyła. Stres zawsze pozostanie stresem. Teraz chciałam za wszelką cenę przekonać Oliwię, aby nie powiedziała nic tacie. - Wzięłam ją, ponieważ... bardzo mi się podobała, i wiem, że dużo znaczyła dla mamy - przełknęłam głośno ślinę, ale tym razem Oliwia nawet nie zareagowała. - To są dwa swetry mamy, te, które tak bardzo lubiła. N-nawet jeszcze... Nawet jeszcze trochę nią pachną - drżącą ręką podałam Oliwii swetry, a ta patrząc na mnie powąchała je delikatnie, po czym przymknęła oczy. - Mów dalej - powiedziała cicho. - T-to są albumy ze zdjęciami. W tym są moje gdy byłam mała, w tym mamy, a w tym zdjęcia nas wszystkich. J-jak chcesz to... będę mogła dać ci pooglądać - Oliwia wzięła do ręki album ze zdjęciami mamy, i otworzyła na pierwszej stronie - Na samym końcu są zdjęcia ze ślubu - dodałam nieśmiało, a Oliwia pokiwała głową w milczeniu. - Te zdjęcia wzięłam, bo... Bo wiele dla mnie znaczą - wzięłam do ręki jej album, i zza okładki wyjęłam trzy fotografie - To zdjęcie z moich dwunastych urodzin, ale je wzięłam ze względu na moją przyjaciółkę, ponieważ chciałam jej je pokazać, ale to dla ciebie nieważne... T-to zdjęcie jest... Jest ostatnim naszym wspólnym. Pamiętasz, byliśmy wtedy całą rodziną na lodach, mimo, że było dosyć chłodno. Jest to nasze ostatnie wspólne zdjęcie - po moim policzku spłynęła łza, ale szybko ją starłam. Nie chciałam płakać przy Oliwii. - A t-to zdjęcie wzięłam, bo mama pięknie na nim wygląda... Spójrz - podałam jej fotografię, a oczy siostry zaszkliły się - Wygląda tu przepięknie... - dodałam i odwróciłam się, żeby nie widziała moich łez. - M-masz coś jeszcze? - spytała cicho siostra. Moja ręka nieświadomie dotknęła szyji. - Tak... - wyszeptałam - To jest... to jest jej naszyjnik - odpięłam go, i położyłam na łóżku - Miała go na sobie... wtedy... - nie wytrzymałam, i zalałam się łzami. Nigdy nie rozmawiałam z nikim o mamie, po wypadku. Nawet pani psycholog, chociaż była bardzo miła, mówiłam, że wszystko w porządku. Tata nie poruszał tematu, a z Oliwią i tak nie rozmawiałam, więc nie wiem, jak ona to znosiła. Teraz siostra patrzyła na mnie siedząc nieruchomo. Po jej policzkach ciekły łzy. - Tak dawno... Tak dawno nie płakałam... - szepnęła, wycierając je rękawem - Daj mi... Daj mi jej jedno zdjęcie. Najlepiej to, gdzie jesteśmy wszyscy razem... Drżącą ręką podałam jej fotografię. - Nie powiem tacie - powiedziała nagle siostra - Nie powiem, jeśli powiesz mi po co? Po co tam poszłaś? I czemu mi nie powiedziałaś? Jej głos był cichy i spokojny, patrzyła na mnie wyczekująco. - No mów - ponagliła, a ja otrząsnęłam się ze zdumienia - Mów... Wzięłam głęboki oddech próbując uspokoić myśli. Nie wiem dlaczego, ale naprawdę bardzo się denerwowałam. Co mam jej powiedzieć? Teraz po tym wszystkim wydaje mi się, że moje zejście do piwnicy wbrew woli taty było trochę... nie wiem... głupie? Dziwne? Nie, bardziej nie przemyślane... - N-nie wiem... - zaczęłam, ale siostra przerwała mi. - Natalia, mów proszę cię... I nie patrz na mnie jak na idiotkę, poprostu jestem zmęczona... Mów. - Dobrze... - nie wiem dlaczego, ale ściszyłam głos do szeptu - Powiem ci, ale proszę nie mów tacie... Nie mów nikomu dobrze? - Oliwia kiwnęła głową, i zmieniła pozycję kładąc poduszkę pod głowę. - Pojutrze lecimy do Anglii... Bardzo ciężko mi się z tym pogodzić. Tak jak ty mam tu całe moje życie, przyjaciółkę. A wiesz, że tam wszystko będzie... nowe, inne... Nie będzie tego co tu. Tej szkoły, nauczycieli, twojego zespołu koszykówki, cheerlederek. I wiesz na pewno, że nie będzie tam nic związanego z... z mamą. Tutaj jest tyle jej rzeczy, tyle miejsc, w których kiedyś była, tyle ludzi, z którymi kiedyś rozmawiała... A tato to wszystko po prostu... zamknął. I na pewno zostawi to tutaj... A ja... Ja bym nie zniosła tego. Nie mogę tak po prostu wymazać jej z pamięci, zacząć nowego życia. To po prostu niemożliwe, ja po prostu nie chcę. Dlatego poszłam tam do piwnicy. Powiedziałam tacie, że idę do sklepu, a tak naprawdę wyszłam z domu, zadzwoniłam i schowałam się pod stołem - Oliwia zachichotała, a ja uśmiechnęłam się lekko - Tato poszedł otworzyć, a ja... ja po prostu wzięłam klucz, i udałam, że już wróciłam... Tato nic nie zauważył... i no wiesz co dalej... - Oliwia patrzyła na mnie unosząc brew do góry. Jej oczy nadal były zaczerwienione od płaczu, jednak na twarzy błąkał się gdzieś uśmiech. - No no, Natalia - Oliwia zacmokała zdawałoby się z uznaniem - Po tobie bym się tego nie spodziewała. Taka niby mała niewinna dziewczynka - zaśmiała się, a ja poczułam, że się czerwienię - Ale rozumiem cię. Rozumiem cię, i uwierz mi na słowo, nikomu nie powiem. Ale my nie powiedziałyśmy jeszcze ostatniego słowa - spojrzałam na nią zdziwiona, a ona kontynuowała - Nas jest dwóch, ojciec jeden. Jutro po szkole go przekonamy, że ten wyjazd do Anglii to jakaś paranoja - szczerze mówiąc nie bardzo wierzyłam w te słowa, ponieważ dopiero co rozmawiałam z tatą, który wydawał się być prawdziwie przekonany do swojego pomysłu, jednak się nie odezwałam - Nie pojadę tam. Dopiero co przyjęłam nowe cheerlederki, mam maturę. Nie mogę teraz tam jechać. W ogóle nie mogę nigdzie jechać. Ale spoko, gdy chcę, potrafię być bardzo przekonująca - Oliwia uśmiechnęła się pewna siebie, lecz nagle spojrzała na mnie niespokojnie. - Natalia, mam jeszcze jedno pytanie - jej głos nagle spoważniał, a z twarzy zniknął uśmiech - Co to było dziś popołudniu? W sensie ten... hmmm... nie wiem nawet jak to nazwać... atak histerii? Paniki? Zamarłam. - J-jak wiele widziałaś? - wyszeptałam. - Wszystko. Usiadłam na łóżku, i schowałam twarz we włosach. Jak miałam jej to powiedzieć? Nikt o tym nie wiedział, nawet Olga. A Oliwia? Wyśmieje mnie... Wyśmieje mnie na pewno... Co mam robić? Prawdę mówiąc sama nawet nie wiem, dlaczego tak się dzieje... Nie wiem... - Oliwia ja... - Nie - siostra przerwała mi - Mam pomysł. Ty teraz opowiesz mi o tym... ataku, a później ja też coś ci powiem. I to coś równie ważnego, okej?... To pytanie wymagające odpowiedzi dobrze - wtrąciła ze śmiechem, gdy nadal siedziałam w milczeniu. Nadal nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego zrobiła się nagle taka miła? - Więc dobrze - odpowiedziałam cicho - Ale nie będziesz się śmiać? Oliwia jak na zawołanie parsknęła śmiechem. - Nie jestem jakimś potworem, obiecuję, że nie będę się śmiała. Mów, obiecuję, że nikomu nie powiem. Spojrzałam na nią niepewnie, jednak po chwili w mojej głowie pojawiła się myśl. Może Oliwia... się... ze... mną... eee... zaprzyjaźni...? ... Nie, nie, nie, nie... Jedna rozmowa nie sprawiłaby aż takiego cudu. Po prostu Oliwia stała się chyba bardziej... ludzka... - Natalia proszę cię, nienawidzę jak się tak bez powodu wyłączasz... - dobiegł mnie lekko zniecierpliwiony głos siostry - Błagam cię, odezwij się - natychmiast spojrzałam na nią starając się wyglądać jak najbardziej przytomnie. Nie chciałam, aby znowu się złościła. - Przepraszam - powiedziałam cicho, patrząc na nią ze skruchą - Po prostu... Zresztą nieważne. Na pewno chcesz, abym ci to powiedziała? - Tak, opowiadaj - Oliwia wyprostowała się, i chwyciła poduszkę - Zamieniam się w słuch. Przełknęłam ślinę, i przez chwilę z pewną nadzieją nasłuchiwałam, czy tato aby na pewno śpi. Niestety miał on sen jak moja sostra, mocny i dosyć długi. Westchnęłam cicho, i nie widząc innego wyjścia zwróciłam się w stronę Oliwii. - Wtedy kiedy jechałyśmy z mamą... Ja... Ja jakby podświadomie miałam jakieś takie... straszne przeczucie - mój głos drżał, i wcale nie byłam pewna, czy mówiąc jej to robię dobrze - Gdy wsiadałam nawet powiedziałam o tym mamie, jednak ona powiedziała, że to tylko pięć minut drogi stąd, i nic się nie stanie. Była taka szczęśliwa, taka radosna. Chciałam usiąść z przodu, koło niej, jednak fotel był tam brudny po tym, jak tato zalał go jogurtem - uśmiechnęłam się smutno na wspomnienie tej zabawnej chwili - więc siadłam z tyłu. Zapięłam pasy, mama również, i ruszyłyśmy. Na dworze było bardzo ciemno, i w pewnej chwili dostrzegłam spadające po szybie krople deszczu. Było już ciemno, bałam się, chciałam zawrócić, ale już byłyśmy blisko sklepu, gdy nagle usłyszałam grzmot, a potem błysk pioruna. Mama uspokajała mnie, choć widziałam, że sama się denerwuje. Przesunęłam się trochę na środek, aby widzieć lepiej drogę, wtedy czułam się jakoś... bezpieczniej? I nagle samochód jadący naprzeciwko nas chyba wpadł w poślizg, i z piskiem opon jechał prosto na nas. Pamiętam, że krzyknęłam, i zasłoniłam się rękami. Mama usiłowała skręcić, jednak droga była bardzo śliska, nie zdążyła. Potem tylko przeraźliwie głośny krzyk, wielki huk, i ciemność - z mojej piersi wydarł się cichy szloch, a Oliwia patrzyła na mnie z przerażeniem. Jej powiedziano tylko, że jechałyśmy, i poprostu uderzyło w nas jadący z naprzeciwka auto. O tym co stało się później nikt nawet nie wspomniał... - Musiałam obudzić się chwilę później. Wokół było bardzo ciemno, a ja siedziałam do góry nogami, choć wciąż przypięta pasami. Później dowiedziałam się, że nasz samochód przekoziołkował kilka razy, i znalazł się w jakimś rowie. Strasznie bolała mnie głowa i ręka, po twarzy spływała krew, jednak za wszelką cenę chciałam się stamtąd wydostać, i znaleźć mamę. I wtedy... Wtedy wnętrze samochodu rozświetliła błyskawica... Zobaczyłam... Zobaczyłam mamę siedzącą na przednim siedzeniu... Była cała zakrwawiona, patrzyła wprost na mnie wielkimi pustymi oczami, a jej głowa była dziwnie obrócona... Zaczęłam krzyczeć, i straciłam przytomność... Obudziłam się już w szpitalu... - nie wytrzymałam, i zaczęłam coraz mocniej drżec - Ciągle ją widziałam... Ale nie taką zwykłą, normalną... Taką jaka była w tym samochodzie... Widziałam ją co noc, nie mogłam spać, jeść. Lekarze ciągle przynosili mi jakieś nowe tabletki. Co noc płakałam, krzyczałam. Wiedziałam, że to moja wina. Jechałyśmy wtedy po firanki do mojego pokoju. Teraz gdy się... denerwuję lub stresuję to... te wspomnienia z samochodu powracają... A ona nie żyje przeze mnie, rozumiesz? Przeze mnie... - skuliłam się, i zaczęłam szlochać - Mogłam wtedy zginąć razem z nią... Wystarczyło tylko usiąść na tym zabrudzonym siedzeniu... Ona zginęła, a ja miałam tylko skręconą rękę, i wstrząs mózgu... - Boże Natalia - poczułam jak Oliwia obejmuje mnie, i przyciąga do siebie. Mania obudzona nagłym odepchnięciem jej na dalszy plan wstała, i ułożyła się przy drzwiach - To nie jest twoja wina. Spójrz na mnie - wzięła moją twarz w ręce, i obróciła tak, abym mogła patrzeć jej w oczy - Nie płacz. I patrz na mnie, a nie za mnie. To NIE JEST twoja wina. Nic z tego wypadku nie było twoją winą. Nie wiedziałaś, zresztą skąd miałaś wiedzieć? Dzięki Bogu przeżyłaś rozumiesz? Myślisz, że mama chciałaby widzieć cię taką zasmarkaną i zapłakaną? Tak, jesteś zasmarkana. Jestem twoją siostrą, pomogę ci słyszysz? Chcesz dziś ze mną spać? - S-słucham? - byłam tak zdziwiona, że prawie nie spadłam z łóżka - Chcesz... chcesz, żebym spała w... w twoim łóżku? - Pod jednym warunkiem - siostra patrzyła na mnie z tajemniczym uśmiechem - Musisz przestać ryczeć, bo zamoczysz mi moją pościel - uśmiechnęła się i przytuliła mnie - Od teraz będę dobrą, starszą siostrą, obiecuję - po czym pogłaskała mni po głowie jak tato, i zaśmiała się - Jesteś strasznie niska wiesz? - Ale czekaj - szepnęłam strasznie zdezorientowana - Mam spać w TWOIM łóżku? W TWOIM pokoju? Przecież nie byłam w nim od... Nie byłam w nim nigdy... Oliwia machnęła w powietrzu ręką. - Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Jeśli chcesz, to mogę powiedzieć ci nawet dlaczego nie chciałam nigdy cię wpuścić. Wiesz, to, że jednak nie pojedziemy do tego Londynu nie znaczy, że nasze relacje nie mogą się poprawić. W pewnym momencie, gdy myślałam, że ten wyjazd jest... Czekaj, jakie to było słowo... Kurde... - Konieczny? - podsunęłam nieśmiało. - O właśnie, konieczny, to zdałam sobie sprawę z tego, że w sumie to jesteśmy rodziną. Mimo, że jesteśmy zupełnie różne, wyglądamy i zachowujemy się inaczej, to jesteśmy rodziną. I że tam, w tym Londynie będziemy miały tylko siebie. Dlatego chcę się z tobą pogodzić. W sumie to już się pogodziłyśmy. Uwierz mi, nie każdemu pozwalam spać w moim łóżku. Dotychczas spali w nim... Julka i Maja, tak, tylko one. Wiesz jak się tym jarały? Prawie nie umarły z podniecenia - zaśmiała się cicho - Ale wiesz, w naszej szkole zdjęcie ze mną to tak, jak zdjęcie z gwiazdą - Oliwia chyba troszkę się rozgadała, i mimo, że bardzo chciało mi się spać, i dalej byłam trochę przygnębiona nie odważyłam się jej przerwać - ... Marcin. No i wtedy on poprosił mnie o chodzenie. Na oczach całej szkoły! Naturalnie nie zgodziłam się... - jejku, o kogo jej w ogóle chodzi? Jaki Marcin? Było już grubo po dwudziestej drugiej, jutro szkoła... - Oliwia - jęknęłam cicho. - I miałam do wyboru, albo dostanę tę dwóję, albo wykradnę ten dziennik... - Oliwia... - Nie wierzę w to co ci teraz powiem, ale ukradłam go, serio. - Oliwia... - I nikt się nie zczaił serio! - Oliwia, błagam cię... - Na kolejnej chemii trzęsłam się jakbym miała co najmniej padaczkę... A tak, co? Westchnęłam ciężko. - Już bardzo późno, powinnam iść już spać... - Serio? To o której ty chodzisz w ogóle spać? - O dwudziestej drugiej a ty? - Ale wcześnie... Ja to o pierwszej czy coś koło tego. Ale dobra, idź się umyj, czy tam coś tam, weź swoją pościel, i zapukaj do mnie, ja już będę u siebie, oki? Kiwnęłam głową, a Oliwia wstała, i wzięła mruczącą cichutko Manię na ręce. - Okej, to przyjdź zaraz - po czym cicho wyszła zamykając za sobą drzwi. A ja... Ja siedziałam sobie na łóżku powoli dochodząc do siebie... Nie odzywałam się do siostry przez osiem lat... Przepłakałam przez nią wiele nocy... Jeszcze więcej spędziłam na układaniu idealnego scenariusza mojej pierwszej "normalnej" rozmowy z nią... A tu proszę? Owszem, podświadomie miałam nadzieję, że kiedyś się zaprzyjaźnimy, będziemy ze sobą blisko... Ale nigdy nie myślałam, że ten dzień kiedyś na prawdę nadejdzie... W pokoju Oliwii nie byłam nigdy. Gdy miałam siedem lat potrafiłam stać pod jej drzwiami godzinami, prosząc, aby się ze mną pobawiła, lub chociaż porozmawiała. Najpierw siostra odpowiadała mi "Spadaj!", w późniejszych latach odpowiadała mi cisza. Potem rzecz jasna dałam sobie z tym spokój, no bo ile można? A teraz? Po ośmiu latach siostra sama proponuje mi, abym do niej przyszła, i z nią spała. W wieku prawie osiemnastu lat, ona zorientowała się, że jesteśmy rodziną. To chyba jakiś sen. Jednak nie chcę się z niego budzić... Czuję się, jakbym właśnie zyskiwała coś na prawdę ważnego... Nareszcie czuję, że na prawdę mam siostrę... Nagle mój wzrok bezwiednie padł na zegarek. Mój Boże, 22:22, a ja tu siedzę, i patrzę na pustą ścianę... Wstałam, i podeszłam do szafy. Niedługo dowiem się, jak wygląda "garderoba wielkości normalnego pokoju". To znaczy, taka plotka chodzi w szkole. Wyjęłam moją piżamę, i skierowałam się do łazienki. Włosy z trudem związałam w marną imitację koka, zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic. Wiem, że gorąca woda nie za wiele pomaga w ożywieniu organizmu, ale teraz wprost nie mogłam się oprzeć. Trudno, najwyżej zasnę Oliwii wpół słowa. Zdołałam wykrzesać resztki sił, aby wyjść spod prysznica, wytrzeć się i nałożyć piżamę. Brudne ciuchy włożyłam do kosza na śmieci, a pozostałe złożyłam wraz z swetrami mamy do szafy. Bojąc się, że Oliwia zezłości się za to, że nie przychodzę dość długo szybko umyłam zęby. Broszkę, albumy, i zdjęcia położyłam na półce, jutro i tak będę musiała je pakować. Wzięłam jeszcze moją szczotkę, aby rozczesać włosy, ale bałam się, że Oliwia się niecierpliwi, więc postanowiłam, że rozczeszę się u niej. Cicho otworzyłam drzwi na oścież i wzięłam pościel wraz z szczotką w ręce. Cała zestresowana stanęłam przed drzwiami Oliwii, i nie mając wolnej ręki, zapukałam w nie delikatnie łokciem. Boję się... - Wreszcie jesteś - usłyszałam troszkę przytłumiony głos siostry - Co ty tam robiłaś? - dodała otwierając drzwi. Nie czekała jednak na moją odpowiedź, choć w sumie i tak nie wiedziałabym co powiedzieć. Spieszyłam się, naprawdę. - Idę zamknąć twoje drzwi, i wezmę jakieś ciastka, a ty rozgość się, pozwiedzaj, uważaj, żeby nie obudzić Mani i... Na miłość boską, Natalia, zrób coś z tymi włosami... - po czym wepchnęła mnie do swojego pokoju, i po prostu zamknęła drzwi przed nosem. Okej, widać godzina 22:32 jest według niej odpowiednia do pogawędek przy ciastkach. Jak już mówiłam - najwyżej zasnę jej wpół słowa. Przyznam się szczerze, pokój Oliwii był ogromny, co najmniej dwa razy taki jak mój. Naprzeciwko drzwi było duże okno, z czerwonymi roletami i balkon. W sumie to 3/4 pokoju było czerwone, dywan, ściany, dwa fotele i... garderoba... Rany, ona serio była duża... Może nie była wielkości normalnego pokoju, ale mieściły się w niej wszystkie rzeczy mojej siostry. A jak zdążyłam zauważyć, miała ich dużo. Bardzo chciałam podejść bliżej, i zobaczyć te cuda z bliska, jednak bałam się, że Oliwia może wejść w każdej chwili, i na mnie nakrzyczeć. Podeszłam więc do okna, i delikatnie rozsunęłam rolety. No, przynajmniej widok z okna to JA mam ładniejszy. Okno Oliwii wychodziło na ulicę, i dom naszych sąsiadów. Dywan był taki puchaty, i miły w dotyku, zupełnie jak mój. Naprzeciwko łóżka stała... chyba toaletka. Nie chciałam grzebać jej po szufladach, jednak na wierzchu dostrzegłam kilka tuszów do rzęs i... Tu chyba był puder. Korzystając z okazji, że jeszcze jestem tu sama przejrzałam się w lustrze. Oliwia miała rację co do tej mojej fryzury. Mój kok "trochę" się rozwalił, i opadł na dół, a spod gumki kilka nieznośnych kosmyków usiłowało "wydostać się na powierzchnię". Ale nie będę traciła czasu, poprawię to, gdy wróci siostra. Nie wiedziałam, czy mam siąść na łóżku, czy może stać z boku, jednak mój problem rozwiązała Mania, która spała sobie dokładnie na środku, nie dając mi miejsca. Ogólnie pokój Oliwii wyglądał jak pokój przeciętnej nastolatki. Ogromne łóżko, wielkie lustro, garderoba, no i (dopiero teraz to dostrzegłam) masa plakatów na wszystkich czterech ścianach. Zauważyłam, że wszystkie przedstawiały jeden (chyba) zespół... Podeszłam bliżej, aby im się przyjrzeć. Tak, zespół One Direction zajmował calutką powierzchnię boczną pokoju Oliwii. Pięciu młodych chłopców uśmiechało się do mnie z każdego miejsca na ścianie. Dla mnie było to trochę dziwne. Jakby przez cały czas ktoś na mnie patrzył. Wzdrygnęłam się lekko. Chłopcy wyglądali na miłe osoby, ale jeśli to zespół, to doskonale wiedziałam, że każda gwiazda ma swoje dwie twarze. Tą pierwszą, na ogół miłą i piękną pokazuje w telewizji, na koncertach czy gdzieś tam jeszcze, a ta druga, prawdziwa, nie zawsze okazuje się tak wspaniała jak ta pierwsza. - O, widzę, że oglądasz sobie chłopców - aż podskoczyłam z zaskoczenia. Mojej siostrze trzeba kupić dzwonek na szyję, słowo daję - Niestety nie było ciastek... W sumie, niczego nie było.... Jeszcze trzymasz w rękach tą pościel? Rzuć ją tutaj - Oliwia wskazała ręką na jeden z foteli, a ja posłusznie spełniłam polecenie - Dalej masz tego "koka". Weź coś z nim zrób, bo samo patrzenie na niego sprawia mi ból... Wolałam nie uświadamiać jej, że troszkę mnie obraża, może ona po prostu taka jest... - Mania, spadaj stąd - Oliwia podeszła do łóżka, i zaczęła drapać kotkę za uchem - W samolocie się wyśpisz, złaź... - kotka miauknęła cicho, i zeskoczyła z łóżka na dywan - Choć Nati, siadaj. Przełknęłam głośno ślinę, jednak wciąż stałam w miejscu. - Oliwia ja... Muszę ci... Muszę ci coś powiedzieć... - No okej, powiedz, ale siadaj najpierw. I weź swoją pościel - po czym usiadła na łóżku, i patrzyła na mnie wyczekująco. Ułożyłam poduszkę i kołdrę obok poduszki i kołdry Oliwii, i usiadłam koło niej. - Rozmawiałam dziś z tatą. I proszę cię, nie mów nic, dopóki nie skończę, bo uwierz mi, to bardzo... bardzo stresujące. Tato... wyjaśnił mi dlaczego jedziemy do tego Londynu. Mówił, że coraz bardziej się od siebie oddalamy, nie rozmawiamy ze sobą. Powiedział też, że sądzi, że ten wyjazd nas jakoś zbliży, że tam będziemy mogli zacząć wszystko od nowa wiesz... bez tych nieustannych... wspomnień o mamie... Wspomniał też o naszej nowej szkole, naszym domu, nowych pokojach, oraz jego nowej pracy... - Oliwia patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami - Ale to nie jest najgorsze... - spojrzałam na nią niepewnie - Mania nie może z nami lecieć w samolocie. Tato powiedział, że oddamy ją do schroniska... Ale ja mam inny pomysł... Jutro w szkole rozwie... - Czyli że... - Oliwia przerwała mi, pustym wzrokiem patrząc gdzieś poza mnie - Czyli że to tak na poważnie? Ma już tam załatwioną pracę, my mamy szkołę... Już postanowione? Koniec z moją koszykówką, z moją drużyną? Koniec z rzucaniem jabłek w Mosię? (Chyba chodziło jej o panią Mościcką, ale nie jestem pewna) Koniec z robieniem sobie selfie z Wiesiem? (Co??) Tyle pracy, tak wiele lat budowania takiej... hierarchii... Nie uważasz, że to było dobre? - spojrzała na mnie - Każdy znał swoje miejsce, każdy wiedział co ma robić... A tam? Kim ja tam będę? Nikim... Kolejną "nową", na dodatek nie znającą angielskiego. Jak mam tam zdawać maturę? Po angielsku? Chemia po angielsku? Przecież ja po polsku nie umiem... A co będzie z Manią... W schronisku? Ona sobie w schronisku nie poradzi, to jeszcze maleńka kotka... - Dlatego ja mam pewien pomysł... Zaraz ci pokażę... - Ale co... - spytała siostra, ale ja już wstałam, i podeszłam do drzwi. - Poczekaj chwileczkę... - otworzyłam delikatnie drzwi, i starając się nie obudzić taty weszłam do mojego pokoju. Podeszłam do komody, i otworzyłam pierwszą szufladę. Schowałam w niej ten jeden plakat dotyczący Mani. Wzięłam go, i poszłam z powrotem do Oliwii. - Co to? - spytała, gdy siadłam koło niej. - Ja również nie chcę oddawać Mani do schroniska, więc zrobiłam plakat, proszę - siostra wyciągnęła rękę, a ja podałam jej kartkę. - Ogłoszenie. Oddam kotkę w dobre ręce. Nazywa się Mania, ma cztery miesiące. Jest cała czarna, ma tylko biały nosek. Jest całkowicie zdrowa, przeszła wszystkie potrzebne badania. Mania jest wesoła i żywiołowa, reaguje na imię. Chętne osoby proszę o kontakt pod numer... - czytała Oliwia - Naprawdę to zrobiłaś? Skąd wzięłaś jej zdjęcie? - Nie złość się, proszę, ale kiedyś wzięłam ją, i zrobiłam. Ale taka słodka była, no nie mogłam się powstrzymać... Nie złościsz się bardzo? Proszę nie zł... - nie dokończyłam, bo Oliwia rzuciła mi się na szyję, uniemożliwiając choćby oddychanie. - Jezu dziękuję, dziękuję, dziękuję mocno, jezu kochana jesteś! - Oliwia prawie krzyczała mi do ucha - Jesteś cudowna, serio! - Oliwia spokojnie - cała ta sytuacja do złudzenia przypomniała mi zdarzenie z rana, z Olgą - Ja tylko chciałam pomóc, to nic wielkie... - Oliwia odsuwając się znów mi przerwała. - Jak to nic wielkiego? Ja nie umiem tak ładnie pisać, wszystkie prace pisemne, i jakiekolwiek rysunki na plastykę rysowała i pisała za mnie Majka... Nie patrz tak na mnie, przynajmniej szóstki miałam, a Maja prawie umierała z radości jak tylko ją o to poprosiłam. No w sumie nie można by tego nazwać proszeniem, ale mniejsza z tym. To ogłoszenie jest naprawdę dobre, zdjęcie piękne. Ale jutro w szkole ich nie rozdamy... - Ale dlaczego? - spytałam zdziwiona. - Przecież my nigdzie nie pojedziemy. On to mówi tak, żebyśmy tylko myślały, że jedziemy, żebyśmy się pogodziły. Ale my się już pogodziłyśmy, więc wyjazd nie ma sensu. I tak w ogóle to gdzieś mam jego pracę, ja nigdzie nie jadę - buntowniczo założyła nogę na nogę - A za ogłoszenie ogromnie ci dziękuję, naprawdę ogromnie. Wiem, że i tak nigdzie nie pojedziemy, i napracowałaś się, ale uwierz mi, jestem ci mega wdzięczna - uśmiechnęła się, i przytuliła mnie, a ja niepewnie odwzajemniłam gest - Jesteś super serio. Nie byłam jednak do końca super. Wiedziałam, że Oliwia się myli. Tato nie robiłby sobie żartów z tak poważnej sprawy, widziałam z jaką powagą mówił o tej przeprowadzce. Jest praca, dom, nawet bilety. Bałam się, że jutro Oliwia bardzo się rozczaruje, jednak nie miałam serca jej o tym mówić. - Jutro powiemy mu o tym, że między nami jest normalnie, a on sam odwoła tą przeprowadzkę, zobaczysz - Oliwia szturchnęła mnie w ramię ze śmiechem - Nie martw się, wszystko będzie ok. Przez chwilę sama uwierzyłam w to, ale no pomyśl, czy ojciec byłby zdolny do rzucenia tego wszystkiego, dla jakiegoś Londynu? Ja rozumiem, willa, kasa, jakiś basen pewnie by był, ale ja nie chcę, i dumaju, szto ty torze - zachichotała, a ja spojrzałam na nią zdziwiona. - Znasz rosyjski? - spytałam. - "Da", "niet" i "Dumaju, szto ty torze" - powiedziała siostra ze śmiechem - Tylko to. Miałam w gimnazjum czwórkę - powiedziała dumnie. "Ja miałam szóstkę" - pomyślałam ze śmiechem, ale nie powiedziałam tego na głos, żeby jej nie dołować. - Ej, a tak w ogóle to jak podoba ci się mój pokój? Pamiętam, że zawsze chciałaś tu wejść - spytała Oliwia zaciekawiona - Wprawdzie nigdy ci nie pozwalałam, ale powoli nadrabiam zaległości - zaśmiała się. - Dlaczego właściwie mi nigdy nie pozwalałaś? Chciałam się tylko z tobą bawić... Czemu tak uparcie mnie ignorowałaś, i w szkole i w domu? Czemu? - nie zdążyłam sama przemyśleć znaczenia tych słów, ale one same jakby wypływały z moich ust. Chciałam zabrzmieć jakoś tak naturalnie, "na luzie", jak to czasem mówiła Olga, ale wyszło tak jakoś cicho i... z wyrzutem... Oliwia zasępiła się nieco, więc natychmiast spróbowałam naprawić mój błąd. - Przepraszam, nie powinnam o to pytać. Teraz jest dobrze, po co zagłębiać się w prze... - Nie, spokojnie, powiem - powiedziała siostra - Jestem ci to winna - siostra uparła się o poduszki, i przymknęła oczy - Ale oprzyj się o coś, to nie będzie krótkie. Więc... Gdy byłam mała, rodzice zajmowali się tylko mną. Wiesz, jak to jedynaczką... Słyszałam tylko "Oliwciu, chcesz to? Oliwciu chcesz tamto? Oliwciu chcesz sramto?". Wszystko kręciło się wokół mnie. Zawsze byłam dość towarzyska, miałam wielu znajomych. Pierwszego, jakby to nazwać... No niech będzie. Pierwszego chłopaka miałam w wieku trzech lat - natychmiast przypomniałam sobie zdjęcie małego chłopca całującego Oliwię w policzek na jej przyjęciu urodzinowym - Wiesz jak to jest... Dostajesz wszystko co chcesz, wszyscy cię chwalą, opiekują się tobą. Wszystkie dzieciaki z ulicy ganiały za mną, zawsze ja miałam najfajniejsze grabki, łopatki, sukienki, fryzury. Nigdy się nie nudziłam, zawsze ktoś do mnie przychodził, bawił się ze mną. I potem nagle pojawiasz się ty. Wiesz, na początku było fajnie. "Ojej, mam siostsyckę, jaka ona supel!" Nigdy nie ryczałaś po nocach, nie szczypałaś, nie rzygałaś gdzie popadnie. I potem się zaczęło. "Oliwia, nie przeszkadzaj. Oliwia, idź się pobaw, ja muszę zająć się Natalką. Oliwia, nie krzycz tak, Natalka śpi. Nie, nie możesz nigdzie iść, musisz opiekować się siostrą" Mnie jakby nie było. Ty byłaś taka słodka, taka malutka, z jasnymi loczkami i "pięknymi, błękitnymi oczami". A ja? Nagle stałam się tą gorszą, tą, co krzyczy, nie słucha się. Denerwowałaś mnie, i to jak cholera. Potem okazało się, że jesteś taka grzeczniutka, tak wspaniale się uczyłaś. Nigdy nie brudziłaś, zawsze myłaś zęby, jadłaś wszystko co ci dano, nie bałaganiłaś. Aniołek. Na dodatek tyle czasu spędzałaś z mamą... Ze mną też kiedyś rysowała, uczyła się, pomagała w czymś tam. Wtedy ty zajęłaś moje miejsce. A co ja miałam robić? Miałam siedzieć z boku, i patrzeć? Za wszelką cenę chciałam pokazać, że to ja jestem lepsza, ładniejsza. Coraz mniej czasu spędzałam w domu, pierwszego papierosa zapaliłam mając 13 lat, potem jakieś piwo. Nikt mnie nie pilnował, no bo byłaś ty - Oliwia otworzyła oczy, i westchnęła - No i przez jakiś czas serio się tak czułam. To ja byłam najładniejsza i najfajniejsza w szkole, a nie ty. To ja miałam więcej znajomych, a nie ty. Mnie lubili wszyscy. Tylko mama wolała ciebie... - N-nieprawda - patrzyłam na nią z niedowierzaniem - Mama nie wolała mnie, no co ty. Wiele razy płakała, bo ty nie wracałaś na noc, bo znalazła papierosy w twojej kieszeni. Kłóciłaś się z nią, o byle co. Ale ja nie miałam pojęcia, jak się czułaś. Przepraszam, bardzo cię przepraszam za to wszystko, za to, że nigdy nie zaprosiłam cię do wspólnej rozmowy. Ale gdybym wiedziała, to... przysięgam, że zrobiłabym co w mojej mocy, abyś czuła się traktowana sprawiedliwie... - Wiem... Wiem, że to nie twoja wina... Ja sobie coś uroiłam, w tej mojej głupiej głowie... Teraz jest w porządku prawda? Nie masz mi tego za złe? - Oczywiście, że nie - uśmiechnęłam się, i nieśmiało uniosłam ręce w górę, a Oliwia ze śmiechem natychmiast mnie przytuliła - Cieszę się, że już wszystko w porządku. Brakowało mi cię. - Mnie też - Oliwia uśmiechnęła się - Ej, za pięć minut dwudziesta trzecia. Chce ci się spać, bo mi jakoś nie? - ze zdumieniem pokręciłam przecząco głową. Normalnie o tej porze już śpię. - A teraz powiedz, czy podoba ci się mój pokój - Oliwia wyglądała na podnieconą, a ja zaśmiałam się. Przypominała mi małe dziecko, które czeka, aż nauczyciel pozytywnie oceni jego rysunek. - Oczywiście, że mi się podoba - uśmiechnęłam się - Widać, że lubisz czerwony - zaśmiałam się, i Oliwia również - A po co ci tyle plakatów? I kto tak w ogóle na nich jest? - Co??? - Oliwia zeskoczyła z łóżka, podbiegła do mnie, i położyła dłoń na czole - Ty masz gorączkę? Nie wiesz kto to? Boże, dziewczyno, gdzieś ty się wychowała? - Tak w sumie to dwa metry od ciebie - postanowiłam zażartować, jednak Oliwia chyba naprawdę się mną przejęła. - One Direction? Nie wiesz kto to One Direction?? Teraz to naprawdę wystraszona pokręciłam głową. A co, jeśli Oliwia jest niebezpieczna? - Jezu Chryste... Chociaż nie wiem, czy wolno mi tak mówić, bo ostatnio w kościele byłam cztery lata temu... Ale Natalia... Jak można nie wiedzieć takiej rzeczy? Jak?? - zadawała pytania, nie dając mi szansy na odpowiedzenie na którekolwiek - Ale dobra. Moja w tym głowa, żebyś ich poznała. Nie będę ci teraz puszczała piosenek, bo późno trochę, ale zaraz ci ich z bliska pokażę - schyliła się, i zaczęła wyciągać coś spod łóżka - Czekaj, zaraz go włączę - Okazało się, że to laptop. Czerwony laptop. Oliwia siadła koło mnie z laptopem na kolanach, i zaczęła wystukiwać literki na klawiaturze. - Więc rozpoczynamy naszą lekcję. Zespół one Direction powstał w programie Xfactor. Składa się on z pięciu członków. Louis Tomlinson, Harry Styles, Zayn Malik, Niall Horan i Liam Payne. Kolejność wcale nie przypadkowa. Patrz - wskazała palcem ekran, a ja pochyliłam się, aby lepiej widzieć - To jest Louis. Owy Louis nie wzbudził we mnie jakiś szczególnych emocji. Chłopak jak chłopak, tylko pomalowany. Trochę rozbawiły mnie jego sterczące na wszystkie strony włosy, ale nic poza tym. - Louis często nosi koszulki w paski i uwielbia marchewki. Inni nazywają go też BooBear. Urodził się 24 grudnia 1991r, w wigilię, tak dla jasności. Ma siostry Georgie, Charlotte, Felicite, Daisy i Phoebe... I tyle z internetu. Ode mnie możesz się też dowiedzieć, że jest on najstarszy, najprzystojniejszy, i w ogóle najsłodszy z nich wszystkich. Koooocham go - Oliwia maślanym wzrokiem wpatrzyła się w wiszący na ścianie plakat przedstawiający tego Louisa, i westchnęła przeciągle - Śliczny jest, nie? - przez grzeczność pokiwałam głową - Okej, jedziemy dalej, ale do Louisa jeszcze wrócimy. To Harry. Boże, te jego loczki... - siostra westchnęła po raz drugi, a ja przysunęłam się bliżej. Faktycznie, chłopak miał włosy prawie tak kręcone jak moje. Ciekawe czy on też ma takie problemy z ich ułożeniem rano... - Harry jest z kolei najmłodszy, ale równie słodki. Żebyś ty widziała jego klatę... I te jego dołeczki w policzkach... Urodził się 1 lutego 1994 roku. Ma starszą siostrę Gemmę, ale od niej nawet ta twoja Olga jest ładniejsza - westchnęłam cicho, jednak nic nie powiedziałam - Dobra sorki, już nieważne - Oliwia chyba się zreflektowała - To Zayn. On też jest zaje... - Oliwia... - No co? - Oliwia podrapała się po głowie - Zajefajny jest, co ty se myślałaś? Ma urodziny 12 stycznia 1994 roku. Fajny jest nie? Pali niestety, ale to nas ze sobą łączy - zaśmiała się, a ja schyliłam się, aby go zobaczyć. Nie był brzydki, ale chciałabym go zobaczyć bez makijażu. - Ej, co? Ty palisz? - dopiero teraz to do mnie dotarło. Oliwia chyba się zmieszała. - Eee, no tak. Ale nikomu nie mów okej? - siostra patrzyła na mnie niepewnie - Nie często, ale zdarza się... Pokręciłam głową zrezygnowana... - Dobrze - westchnęłam, a Oliwia klasnęła w ręce. - Ciekawe, który tobie się najbardziej podoba... Zaraz mi powiesz, ale zostało jeszcze dwóch. To Niall. Niech cię nie zmyli jego kolor włosów, on się tylko farbuje. Ma starszego brata, a urodził się... Też jest słodki, ale bez przesady. Podobno lubi jeść - zaśmiała się - Kiedyś nawet urządzili sobie bitwę na żarcie przed jednym z koncertów. Podobno były niezłe jaja. Ej patrz, to Liam. 23 sierpień. A wiesz, że on nie ma jednej nerki? Akurat on obchodzi mnie najmniej, więc nie wiem w jakich okolicznościach ją stracił. Jedyne co mi się w nim w sumie podoba to oczy, taki kolor czekolady - pochyliłam się, aby zobaczyć zdjęcia - Podobno to on jest najbardziej romantyczny, dlatego go nie lubię. Romantyzm jest oklepany... Gdyby nie to, że jest moją siostrą, to chyba bym ją uderzyła. Ale faktycznie, oczy miał bardzo ładne. Takie brązowe, w kolorze płynnej czekolady... - I jak, który najładniejszy dla ciebie? - spytała podekscytowana Oliwia, jednak zaraz przysunęła palec do mojej szyi - Tylko nie Louis, pamiętaj... Zaśmiałam się niepewnie. Jakoś żaden nie zwrócił mojej szczególnej uwagi, ale gdybym powiedziała to Oliwii, to chyba by mnie zabiła. - Eeee, noo może niech będzie ten - odwróciłam się w stronę jednego z plakatów, i wskazałam palcem na jednego z chłopców. Zapomniałam nawet jak ma na imię. - Uuuuuu - Oliwia wyszczerzyła zęby, i szturchnęła mnie w ramię - Widzę, że ktoś tu leci na Liamaaa... - Oj przestań, nawet go nie znam - poczułam, że robię się czerwona, i usiłowałam zakryć to poduszką. - Oj ty i te twoje czerwienią mieniące się policzki - Oliwia zaśmiała się - Kiedyś, gdy pójdziemy na ich koncert, to załatwię ci jego autograf... Zaśmiałam się, lecz nagle zachciało mi się ziewać. - Widzę, że ktoś tu jednak jest zmęczony - Oliwia przeciągnęła się, i również ziewnęła - Idziemy spać, już dwudziesta trzecia... Dzisiaj był męczący dzień, te cheerleaderki, ta przeprowadzka... - O właśnie - nagle coś sobie przypomniałam - Jestem ci bardzo wdzięczna, że przyjęłaś Olgę do drużyny... Na prawdę, to wiele dla niej znaczy... - Oliwia patrzyła na mnie z uśmiechem. - Ta twoja Olga to... - Oliwia podrapała się po głowie, i kaszlnęła - Dobhrna jedst... - Słucham? - spytałam rozbawiona, chociaż doskonale wiedziałam, co powiedziała. - Donmra jest... - Mogłabyś jakoś głośniej, bo jakoś nie słyszę...? - No dobra jest no! - zaczęłam się śmiać, a Oliwia patrzyła na mnie niechętnie - Ale mi nie dorównuje, wiadomo... - Okej, okej - powiedziałam ugodowo, nadal się śmiejąc - Tobie nie dorówna nikt... - Dobra, koniec naszej jakże wesołej pogadanki siostra, ja, jako ta starsza, nakazuję ci iść spać, bo jutro szkoła - spojrzałam na nią marszcząc brwi - Dobra, tak serio to mi sie chce spać - zaśmiałyśmy się obydwie. - To ja tylko pójdę po mój telefon, bo muszę nastawić budzik i te sprawy - Oliwia kiwnęła głową, a ja wstałam, i poszłam do mojego pokoju. Ominęłam Manię, która ominąłwszy mnie wskoczyła na łóżko koło Oliwii, i otworzyłam drzwi. Zasunęłam zasłonki, przez co w pokoju zrobiło się bardzo ciemno, ale zapaliłam światło. Zaścieliłam łóżko, i podeszłam do biurka, gdzie leżał mój telefon. Przyszedł SMS od Olgi. Hejka Nati. Sorki, że nie pisałam, mam nadzieję, że się nie obraziłaś. Jutro gdy po cb przyjdę to wyjaśnię ci dlaczego itp. Dobranoc :* Wzięłam komórkę, zgasiłam światło i zamknąwszy drzwi wróciłam do Oliwii. - Ej, wiesz co mi przyszło do głowy? - zagadnęła Oliwia. Miała zaplecione dwa warkocze. - Nigdy nie jechałyśmy razem do szkoły, to może jutro pojedziemy? Popatrzyłam na nią w szoku. - Na prawdę? A twoja reputacja? Nie możesz pokazać się w szkole z kimś takim jak ja... - Wiem, wiem... Ale mam to gdzieś. Kogo lubię ja, tego lubią wszyscy, także od jutra staniesz się popularna - Oliwia ucieszona zaklaskała w dłonie - Co ty na to? Ona serio? - Cieszę się Oliwia, że chcesz pojawić się w szkole razem ze mną. Ja też tego chcę, ale nie mogę... Ja już się przyzwyczaiłam do tego, że w szkole moje imię zna tylko moja siostra, przyjaciółka i wychowawczyni. Nie chcę tego zmieniać... Sława nie jest dla mnie, rozumiesz? Pojedźmy razem do szkoły, ale nie wchodź do niej razem ze mną, dobrze? - Oliwia patrzyła na mnie zdumiona - Nie jesteś zła? - spytałam niepewnie. - Nie, nie jestem zła... Może trochę zdziwiona... Ale ja chcę to naprawić, chcę, żeby ludzie w szkole wiedzieli, że jesteśmy siostrami no... Ty tego nie chcesz? Już do końca liceum możesz być najfajniejszą dziewczyną w szkole, wszyscy mogą robić co zechcesz, możesz mieć chłopaka jakiego sobie tylko zamarzysz... Ej... Miałaś kiedyś w ogóle chłopaka? Jezu... Natychmiast poczułam jak się czerwienię... - Nie - bąknęłam najciszej jak się dało. Niestety. Oliwia usłyszała... - Serio??Jesteś taka ładna, a nigdy nie miałaś chłopaka?? Na serio?? Spuściłam głowę, i zajęłam się ustawianiem alarmu na piątą rano. - Dobra, jak nie chcesz, to nie mów... Ale serio, jestem w szoku... - Wstaniesz o piątej rano? - spytałam jakby nigdy nic - Zresztą, ja nie jestem wcale ładna. - Co?? Ja wstaję za pięć siódma, proszę cię... Nie każ mi wstawać o piątej, błagam... - Ja wstaję o piątej, wybacz, ale będę cicho. Nie obudzę cię obiecuję... - Dobra, cicho bądź, rozumiem - Oliwia zaśmiała się - Jutro jedziemy razem do szkoły, a teraz idziemy spać... A, i jesteś ładna. I masz się nie kłócić, kto jest ładny dla mnie, ten jest ładny dla wszystkich... - Ale poczekaj chwilkę - usiadłam koło niej, i zaczęłam czesać włosy. Za wszelką cenę wolałam nie patrzeć jej teraz w oczy. - Czy... Czy Olga może jechać z nami? - Oliwia chciała coś powiedzieć, ale przerwałam jej - Ona zawsze ze mną wracała, czuję się dziwnie wracając bez niej... Proszę cię, zgódź się... Nie będzie ci przeszkadzać, obiecu... - Zgadzam się. - I będzie cicho, zobaczysz... - Zgadzam się! - I... Co? - aż odłożyłam szczotkę z wrażenia. Oliwia patrzyła na mnie śmiejąc się. - Pogadam z nią sobie o naszej drużynie, może lepiej się poznamy. Może okaże się całkiem fajna - wzruszyła ramionami, a ja nadal patrzyłam na nią w szoku - No co się tak gapisz, jak chcę to umiem być miła... - Eeee... - zaczęłam bardzo inteligentnie, ale natychmiast się poprawiłam - To ja może jej to napiszę... Olga, nie uwierzysz, ale Oliwia jutro jedzie z nami. Tak wiem, sama jestem zszokowana. Przygotuj się więc psychicznie, i ubierz się jakoś... mniej kolorowo. I pamiętaj, żadnego bekania i skakania po kałużach. A tą sprawę wyjaśnisz mi na przerwie... Dobranoc :) - Okej, już - powiedziałam gdy już wysłałam wiadomość - Idziemy spać? - Okej - Oliwia zajęła się odkładaniem laptopa pod łóżko, a ja związałam włosy w kucyk, i chciałam odłożyć telefon na półkę obok łóżka, ale zawahałam się. W końcu to nie moja półka, Oliwia może się rozgniewa czy coś... - Co tak medytujesz? - Oliwia zapaliła lampkę nocną, a zgasiła światło - Wolisz spać od okna, czy od drzwi? Wzruszyłam ramionami. - To ja śpię od okna - zaśmiała się - Mania chodź tu - kotka podbiegła do niej, i siostra wzięła ją na ręce - Sama się dziwię, ale ona śpi i w dzień, i w nocy. No nie siedź tak, odkładaj telefon, i idziemy spać - siostra położyła kotkę obok mnie, i sama przykryła się kołdrą, rozwiewając tym wszelkie moje wątpliwości. Odłożyłam telefon i szczotkę na półkę, i oparłam głowę na poduszce. - Gasić? - kiwnęłam głową, i po chwili pokój zatopił się w ciemności, a oczy Mani rozbłysły światłem - Raz jak się obudziłam w nocy, i ona tak nade mną stała, to prawie zawału nie dostałam - Oliwia zaśmiała się cicho, po czym odwróciła się na drugi bok i ziewnęła - Dobranoc Natalia... - Dobranoc - szepnęłam cicho czując, jak Mania układa się między mną a Oliwią - Długo leżysz, zanim zaśniesz? - spytałam jeszcze, jednak Oliwia już nie odpowiedziała. Zaśmiałam się cicho, i szczelniej okryłam się kołdrą. Dzisiejszy dzień był taki... niesamowity... Zrobiłam dziś więcej, niż przez osiem lat całego życia... Wreszcie mogę normalnie porozmawiać z Oliwią. Nie muszę już siedzieć tak kompletnie sama, gdy Olga akurat jest czymś zajęta. W Londynie będę miała z kim rozmawiać... I to wszystko w niecałe dwie godziny... Ale Oliwia jest taka naiwna... Czy ona naprawdę myśli, że ta przeprowadzka to dla taty jakaś rozrywka? Że on to robi tylko po to, aby nas pogodzić? Aż żal mi serce ściska gdy pomyślę sobie, jak bardzo Oliwia jutro się rozczaruje... Czym sobie na to zasłużyła? To znaczy, wiem, że przez osiem lat była dla mnie taka nie miła i w ogóle, ale ona w tej sytuacji straci więcej niż ja... Jej pozycja w szkole... Jej drużyna... Jej chłopak... Powoli zaczynała ogarniać mnie senność... Gdzieś w oddali tykały wskazówki zegara, Mania poruszyła się szczelniej przylegając do mojej nogi... Moje oczy powoli się zamykały... Ostatnim dźwiękiem, jaki zarejestrował mój mózg było... chrapanie Oliwii...



Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy